Przecież

A może ja się tu nad sobą użalam? Stan pochemiczny można przecież porównać do „kaca mordercy”, ze wszystkimi efektami specjalnymi i z wymiotowaniem włącznie. Niektórzy mają to nawet częściej niż ja, bo co każdy weekend. Co prawda kac trwa tylko jeden dzień przed trzydziestką (i minimum dwa dni po trzydziestce), ale jak się dobrze zabaluje można na dochodzenie do siebie spędzić nawet i pół tygodnia. Co tydzień. Czytaj dalej

Cisza

Siedzą na krzesłach w ciszy, z własnymi myślami, pogrążeni w strachu przed tym, co zaraz usłyszą i w lęku przed tym, czego nikt im nigdy nie powie. Poddani, pokorni, przepełnieni narzuconą sobie cierpliwością. Anielską wprost. Nad nimi pracowicie fruwają pomocnicy – elegancka, wygarsonkowana córka, która musiała wziąć wolne, ale telefon i tak nie daje jej spokoju Czytaj dalej

Jest to, co jest – wyznania ignorantki

W momencie kryzysu wybór oferty dostępnych racjonalizacji jest ogromny. Już pierwsza lepsza półka z książkami daje duże pole do popisu, nie wspominając o półkach z kolorowymi magazynami, facebookowymi cytatami, przez grupy wsparcia, kozetki u psychologa, krzesła u coachów, na barach i kościołach kończąc. Rozmaite punkty wyjścia i dojścia, zapychacze dziur, opcje „wstaw zamiast znaku zapytania” lub „podeprzyj gdy opada”, sny, miraże i fantazje, a także bardzo konkretne systemy filozoficzne, metafizyczne, psychologiczne, socjologiczne i wreszcie religijne – dla każdego coś miłego, z uwzględnieniem alergii na gluten lub wodę święconą. Czytaj dalej